Ja i Wiesław, moglibyśmy być żywym dowodem na to, że najlepszym przyjacielem człowieka nie musi być człowiek.
Teraz tylko odpowiem na pytanie, które zapewne nasuwa się wam wszystkim: dlaczego tylko jeden szczur?
Wiesia zaadoptowałam z portalu tablica.pl. Chciałam dać nowy dom jakiejś małej istotce, która go potrzebuje. Niestety, początkowo nie miałam możliwości zaadoptowania dwóch szczurów (nie chodzi i sprawy finansowe, bo wtedy w ogóle nie decydowałabym się na zwierzątko). Po pewnym czasie okazało się, że Wiesiek jest dość terytorialny, lubi własną przestrzeń w klatce i nie pozwala dotknąć swojego jedzenia. Dlatego postanowiłam nie ryzykować zakupu drugiego szczurka.
Wiesiek ma już rok, bo jest z lutego (2014), teraz to dorosły samiec, ale dla mnie nadal pozostaje tym słodkim, małym szczurkiem. Bardzo lubi jeść, oczywiście, biegać po moim pokoju i wspinać się po regałach. Wielokrotnie próbowałam nauczyć go jakiejś sztuczki, choćby tej najprostszej, ale nie wykazywał zainteresowania. Za to ostatnio lubuje się w gryzieniu moich rzeczy: przede wszystkim ubrań i drewna czy papieru.
Razem jadamy śniadania, obiady i kolacje, bawimy się w ciągu dnia. Spędzamy dziennie około 8 godzin ze sobą (z czego na bezpośrednie zabawy, czy po prostu spędzanie czasu, około 2 godziny). Klatka Wiesia stoi tuż przy moim łóżku, dlatego nawet w nocy jest tuż, tuż obok mojej twarzy. :)
Dawniej miałam dwa chomiczki. Jako pierwszego dobrałam sobie do towarzystwa chomiczka roborowskiego - Zdzisława. Później moim towarzyszem został chomiczek syryjski - Eugeniusz. Niestety, każda przyjaźń kiedyś mija, z różnych powodów i musiałam się z nimi pożegnać. Chciałabym poświęcić każdemu z nich po jednej notce, tu, na blogu.
Wracając do mojego Wiesia. Właśnie zaczyna się wiosna, więc zapewne będziemy trochę razem spacerować, już za dwa-trzy tygodnie, zależy, jak się sytuacja pogodowa rozwinie.
Na koniec, przedstawię wam kilka zdjęć Wiesiulka.